Lepiej być nienawidzonym za to kim się jest, niż być kochanym za to kim się nie jest.
Kurt Cobain
Coś w tych słowach jest. Dzisiaj rzadko możemy spotkać kogoś, kto naprawdę jest sobą, kto nie skrywa swego prawdziwego 'ja' pod maską fałszywości. Świat to słusznie teatr pełen aktorów - jedni grają perfekcyjnie, innym często myli się scenariusz. Mało pozostaje tych prawdziwych, szczerych, którym naprawdę można zaufać. Szkoda, że tak jest, bo przecież każdy z nas jest na swój sposób inny, co czyni go wyjątkowym. I czy na pewno warto jest przeżyć to jedno życie udając kogoś? Czy nie lepiej być sobą i jednocześnie robić wszystko, by spełniać swoje marzenia, swoje plany dbając jednocześnie o własne szczęście. Ludzie marzą o tym, by zyskać sympatię, tylko ile znaczy fałszywa sympatia? Dobrze kiedyś ktoś powiedział '' lepszy wróg niż fałszywy przyjaciel ''.
Dzisiaj Mam dla Was '' rekonstrukcję'' stylizacji z 18 -stki Mojego Skarba. ''Rekonstrukcję'' ponieważ na jakiekolwiek zdjęcia wtedy nie było czasu. To była najlepsza impreza na jakiej byłam i za organizację jej powinien być chyba jakiś medal. Nigdy nie widziałam, żeby wszyscy się tak dobrze bawili. Mało kto siedział, starsi i młodsi szaleli na parkiecie. A każdy wie, że ciężko jest dogodzić każdemu. Ponadto pochwalę się, że mój Skarb wyglądał najlepiej na świecie i po raz kolejny się w Nim zakochałam! ;)
Wracając do tematu. Poszukiwania sukienki zaczęłam już baaardzo dawno temu. Marzyłam o tym, aby wyglądać wyjątkowo i aby w ten dzień szczególnie Mu się spodobać. Ostatni tydzień był mega stresujący, gdyż niczego nie mogłam znaleźć, a na zamówienie internetowe było już za późno. Toteż możecie sobie wyobrazić moje zdenerwowanie. Zaczęłam wpadać w dziką rozpacz i kiedy już prawie pogodziłam się z tym, że nic nie znajdę znalazłam moją królową wieczoru. Wisiała sobie grzecznie na wieszaczku i krzyczała '' Bierz mnie!'' . A ja z bananem na buzi pobiegłam do przymierzalni. Byłam zafascynowana nią do tego stopnia, że bez wahania poprosiłam o spakowanie. Dopiero w domu zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno to sukienka szyta na mnie, ale pomyślałam, że nawet jeśli nie będę wyglądać w niej ''naj'' sama zrobi wrażenie. I zrobiła ! Co prawda nawet do północy nie wytrzymała w całej okazałości, ponieważ w ''dzikim tańcu'' się pozaciągała, ale udało mi się ją szybko przerobić i niekórzy śmiali się, że założyłam nowa sukienkę. Nie zakładałam biżu, ponieważ wydawało mi się to zbyteczne. Sama perfekcyjnie przykuwała uwagę i stała się moim zbawieniem ! Paznokcie w kolorze mięty wydały mi się najodpowiedniejszym wykończenim, a buty i torebkę w rzeczywistości założyłam czarne. Ale dość gadania sami zobaczcie mój skarb ;)
Zdjęcia niestety robione w domu, dlatego nie powalają jakością. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie !