niedziela, 10 czerwca 2012

Kwiatuszki



Bez cierpienia nie rozumie się szczęścia...

   To był chyba najgorszy weekend w moim życiu, ale na szczęście dobrze się skończył. Jedynym pozytywnym aspektem było przeczytanie '' Ludzi bezdomnych''. To najnudniejsza książka jaką kiedykolwiek przeczytałam. Totalnie nie polecam. Za nic nie mogłam się nad nią skupić. Strasznie nieciekawa i ogólnie NOT!
   Dzisiaj byłam na małym spacerku. Małym, bo pogoda spłatała nam figla - zaczęło padać i grzmieć.
W końcu pokaże Wam strój z dzisiaj. Zaczynałam tęsknić za tym moim życiem blogowym. To Wy Czytelnicy dajecie mi siłę i przepełniacie mnie pozytywną energią zarówno komentarzami, jak i '' odwiedzinami''. Bardzo Wam za to dziękuje.
   A co do stroju ze względu na brak ''fantazjowania'' prosto i totalnie bez dodatków. Biała bluzeczka, spódniczka w kwiatuszki i jeansowa kurteczka. Do tego delikatne balerinki, które sprawdzają się raczej w każdej sytuacji ;)








Nie znoszę kotów, ale ten coś w sobie ma ;)

piątek, 8 czerwca 2012

Pozytywnie

   Za mną trudne chwile, ale na szczęście wszystko wróciło do normy. Mam nadzieję, że takich dni będzie jak najmniej! Spędziłam też wspaniałe dwa dni z moim Skarbem. Odseparowałam się od wszystkich ''toksycznych ludzi'' i jest mi z tym dużo lepiej. Nabrałam nowych sił i wracam napełnioną pozytywną energią!
   Ponieważ mam sporo zaległości dzisiaj dodaję zdjęcia z meczu. Wieczorem jadę z moim Skarbem na następny. Szczerze mówiąc nie podoba mi się to całe Euro i zamieszanie jakie wokół niego panuje, ale jakoś trzeba przetrwać ten piłkarski miesiąc ;)













niedziela, 3 czerwca 2012

Polska - Andora

 
Zaw­sze trze­ba po­dej­mo­wać ry­zyko. Tyl­ko wte­dy uda nam się pojąć, jak wiel­kim cu­dem jest życie, gdy będziemy go­towi przyjąć nies­podzian­ki, ja­kie niesie nam los.
                                                                Paulo Coelho

   Ach te weekendy! Mam jeszcze mniej czasu niż w ciągu tygodnia, ale przynajmniej się nie nudzę ! ;)
Wspomniałam Wam wczoraj, że powiem, gdzie byłam. Tak więc byłam na meczu Polska - Andora. To był mój pierwszy wyjazd na taka imprezę i pomimo wcześniejszego marudzenia, że '' Ja tego oglądać nie będę. Nie lubię. Nie chcę'' może nawet wybiorę się jeszcze raz. Mecz był na stadionie Pepsi - Arena w Warszawie. Było duużo ludzi, aczkolwiek wiele miejsc było wolnych. Sam mecz mega nuda. Udało mi się zobaczyć tylko jedną bramkę, ale jakoś nie żałuję. Zakończyło się zwycięstwem naszych 4 : 0.
    Postanowiłam, że poczytam sobie dzisiaj o tym spotkaniu i wiecie, czego się dowiedziałam? Ponoć wszyscy zawodnicy Andory to amatorzy. Grają, bo lubią. Ich treningi ograniczają sie zwykle do 1h tygodniowo, a za pracę tylko dwoje z nich ma płacone i to śmieszne pieniądze. Z zawodu są kelnerami, pracują w cukierni itp. Tak więc uważam, że Polacy wcale nie odnieśli wczoraj sukcesu, wręcz przeciwnie. Porażką było strzelenie tylko 4 goli!
    Poza tym dzień spędziłam bardzo miło, bo z najwspanialszym chłopakiem na świecie ;)
    A co do tego, co założyłam. Na lekką sugestię chłopaka czerwone tregginsy i biała bluzeczka, czyli barwy narodowe. Sami zobaczcie ;)







sobota, 2 czerwca 2012

Pink

    Sama nie wierzę, że tak wcześnie wstałam! Ale niestety za dwie godziny wyruszam z domu. Gdzie? Dowiecie się jak wrócę! ;)
    Szybki post, żeby nie zaniedbywać bloga. Pytaliście mnie o to, jak ubieram się '' po domu''. Stawiam przede wszystkim na wygodę. U mnie jest raczej zawsze strasznie ciepło, więc zwykle są to szorty i jakiś T- shirt. Wczoraj postawiłam na róż, od którego kiedyś byłam niemalże uzależniona. Prosty i wygodny zestaw!
     Ponieważ miałam mega zły humor mój Skarb zrobił mi małą niespodziankę. Przywiózł mi słodkości i truskaweczki, którymi oboje się zajadaliśmy ;)





piątek, 1 czerwca 2012

Dzień Dziecka

        
Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie.   
                                                                                                 Paulo Coelho

    Dzisiaj Dzień Dziecka!. Z tej okazji pragnę wszystkim złożyć najgorętsze życzenia! Pewnie większość z Was uważa, że dzieckiem już nie jest. Ale moim zdaniem jest się nim całe życie. Kiedy byłam mała spieszno mi było do dorosłości. Teraz wolałabym cofnąć czas. Wrócić do zabawy lalkami, mieć za dużo wolnego czasu, nie musieć dokonywać wyborów, a natrudniejszą decyzją, żeby było 'jakie chipsy wybrać', śmiać się bez przerwy, umieć cieszyć z małych rzeczy i zawsze być sobą, bez względu na to, czy innym się to podoba czy nie.
    Wczoraj wieczorem miałam w końcu chwilkę tylko dla siebie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak dobrze odpoczęłam. Nadrobiłam zaległości w postaci przeczytania gazety, która swoją drogą miała bardzo ciekawe artykuły. Wypiłam pyszną herbatkę i objadałam się łakociami. Taki symboliczny Dzień Dziecka ;)