sobota, 5 maja 2012

'Kochanie jestem w ciąży! ' ;)

   Właśnie skończyłam się bawić w dom i wyszłam z kuchni. Po raz pierwszy zrobiłam kluski śląskie i kotlety sojowe. Co prawda skorzystałam z czegoś w rodzaju 'Pomysł na' , ale przecież od czegoś trzeba zacząć ;) W dodatku wyszło nawet smacznie.
   Od wczoraj mam internet w laptopie i staram się korzystać z niego, aczkolwiek nie jestem przyzwyczajona i niezbyt mi to idzie. Chyba muszę zaopatrzeć się w myszkę ;)
   Nie mam tu też wszystkich zdjęć, dlatego post będzie recenzją kolejnego filmu, który ostatnio obejrzałam z moim Skarbem.
   Opis filmu: Curtis i Angela grają młode, szczęśliwe małżeństwo. Prowadzą dostatnie życie i oboje robią oszałamiającą karierę. Niestety jedna wiadomość wywróci ich poukładane życie do góry nogami i diametralnie zmieni dalsze plany – zostaną rodzicami. Jak ambitna i piękna bizneswoman w szczytowym momencie swojej kariery poradzi sobie z ciążą i macierzyństwem? Czy rady przyjaciół okażą się pomocne w nowej rzeczywistości?
    Moim zdaniem film jest interesujący i porusza ciekawe tematy. To, co przykuło moją uwagę to przemiana, jakiej większość kobiet ulega po ślubie. Przestają one dbać o siebie i o swoją atrakcyjność, a później dziwią się, że mąż nie poświęca im zbyt wiele uwagi czy ogląda się za innymi. Ja jestem temu zdecydowanie przeciwna. Myślę, że kobieta powinna dbać o siebie zawsze! I nie chodzi tylko o to, by podobać się mężczyznom, ale by podobać się sobie! Pewność siebie i wiara we własną osobowość z każdej kobiety potrafią zrobić boginię. A która z nas nie chciałaby nią być?
   'Kochanie jestem w ciąży' to także spora dawka śmiechu, dlatego szczerze polecam!





Wiosna w pełni

    Weekend majowy dobiega końca, a ja niestety nie bardzo jestem z niego zadowolona. Miałam zrobić mnóstwo rzeczy, które niestety musiałam odłożyć na potem z wiadomych względów. Wczoraj zaczęłam czytać lekturę ' Zbrodnia i kara '.  Jak narazie czyta się strasznie. Jest okropnie nudna. Przypomniało mi się tez, że w poniedziałek mam sprawdzian z historii z całego XVIII w. Jestem na profilu medialnym, tak więc historię mam rozszerzoną i teoretycznie powinnam ją lubieć i umieć. Niestety lubiłam kiedyś, dopóki nie przyszłam do Liceum. Najgorsze jest to, że nawet nie wiem, czego się spodziewać, ponieważ nasz profesor jest nieobliczalny, a Jego wiedza naprawdę porażająca! Marzę o tym, by tyle umieć.
    Żeby nie zanudzić Was oglądaniem mojej osoby ( ;) ) dzisiaj zdjęcia zrobione przyrodzie. Niby zwykłe, a jednak moim zdaniem mają coś w sobie ;)















Już się nie mogę doczekać truskawek!

czwartek, 3 maja 2012

Burza

    Niedawno weszłam do domu, ponieważ zaczęło padać. Uwielbiam czytać książki na balkonie tuż przed burzą, albo w czasie jej trwania. Oczywiście pod warunkiem, że nie pada. Chłodne powietrze i wspaniały zapach to to, czego nigdy mi nie dość. Nie powiem, że nie boję się burzy, bo bym skłamała. Boję się, ale kiedy nie jest zbyt strasznie, wychodzę na dwór lub wyglądam przez okno. Bardzo lubię, gdy jest wtedy przy mnie mój chłopak, bo przy nim zawsze czuję się bezpiecznie. Chyba każda z kobiet tak ma? ;)
    Dzień mija spokojnie, choć nudnawo. Liczyłam, że może gdzieś wyjdę, ale niektóre plany popsuł mi niestety ból ręki. Pozostaje mi więc wieczór z książka lub może jakimś filmem?
    Napisałam, że będę zamieszczać zaległe stylizacje i tak też zrobię. Kolejny raz szorty, tym razem białe. A także neonowa - pomarańczowa bluzeczka. Kolejny prosty zestaw na długi spacer. Nie robiliśmy zbyt wielu zdjęć i udało mi się wygrzebać tylko jedno, niezbyt udane. W każdym razie to, co trzeba - widać!
    Ostatnio mój chłopak przywiózł mi mały prezent od swojej siostry! Był zupełnie niespodziewany, dlatego cieszy niesamowicie. Jest to mgiełka do ciała z Avonu o prześlicznym, świeżym zapachu. Idealna na słoneczne dni, kiedy perfumy niekoniecznie stają się dobrym rozwiązaniem.


   

Kobalt

   Wreszcie prawie po wszystkim. Ręka boli mnie już troszkę mniej, choć we wtorek wieczorem przeżywałam chwilę grozy. Wszystko miało się unormować, a zrobiło się jeszcze gorzej. Na szczęście wczoraj już było lepiej.
   Przez ten głupi wypadek ( jeśli tak to można nazwać) zaniedbuję bloga. Mam nadzieje, że to się jednak zmieni. Powiem Wam, że nikomu nie życzę takiej przygody. Teraz będę pokazywać Wam zaległe outfity. Pogoda dopisuje, a ja staram się nie siedzieć w domu, choć teoretycznie powinnam. Weekend majowy nie należy do udanych, ale mam nadzieję, że dzisiejszy dzień będzie lepszy od poprzednich. I Wam również tego życzę! ;]
   A co do stroju? Prosty i wygodny. Uwielbiam szorty! Mogę w nich biegać cały czas. Bokserkę niemalże ze wszystkim można zestawić. Wisiorek znacie z poprzednich stylizacji, a balerinki? To chyba ten rodzaj obuwia, który noszę najczęściej, gównie ze względu na wygodę i to, że jestem dość wysoka ;)


wtorek, 1 maja 2012

Boli

    Przepraszam za chwilową nieobecność, ale jakoś tak nie miałam możliwości dodania posta. Dziś też będzie krótko, ponieważ nie mogę nadwyrężyć ręki. W poniedziałek na w-fie coś ugryzło mnie w nadgarstek prawej ręki. Ból poczułam dopiero po jakiejś godzinie, ale pomyślałam, że to może komar i zlekceważyłam sytuację. Niestety bół wciąż nie ustępował i dzisiaj pokazałam ukąszenie mamie. Okazało się że od miejsca na nadgarstku w górę wzdłuż żyły pojawiła się niepokojąca czerwona smuga. Obie się przestraszyłyśmy i spytałam babcię, co to może być. Kiedy tylko zobaczyła moja rękę natychmiast kazała mi jechać na pogotowie, gdyż prawdopodobnie wdało się zakażenie. Okrutnie się przestraszyłam. Na szczęście pani doktor nie potwierdziła diagnozy babci. Okazało się, że to silna reakcja alergiczna. Dostałam mnóstwo obrzydliwych lekarstw i nie mogę nic robić tą ręką. W dodatku niesamowicie boli! Teraz piszę lewą ręką, co sprawia mi niestety trudność.
    Pokażę Wam zdjęcia z niedzieli, a więcej napiszę, kiedy poczuję się lepiej.


Moje dwie kuzyneczki Dagmarka i Sandrusia

Kwietniowa (niezbyt udana) opalenizna